Powrót ustaw specjalnych poza zasięgiem informacji?
Słowa kluczowe: psychiatria, antypsychiatria, PatVerfue, prawa czlowieka, lobby farmaceutyczne, nazism, eugenika
2012-12-11 21:58:58
Powołana przez rząd niemiecki komisja prawna debatowała
wczoraj na temat konieczności przywrócenia podstaw prawnych do „przymusowego
leczenia neuroleptykami” osób ubezwłasnowolnionych. Spotkanie okazało się czystą
farsą.
Przypomnijmy: takie podstawy prawne zostały
anulowyne w 4 wyrokach najwyższych niemieckich instancji sądowych
(Bundesverfassungsgericht -2011 r. i Bundesgerichtshof – 2012 r.). Zazwyczaj
podawane w pychiatrii pod przymusem neuroleptyki uznane zostały za substancje
wyjątkowo groźne dla zdrowia i życia, co jest naruszeniem konstytucji
(nietykalność cielesna). Substancje te charakteryzują się m.in. wysoką
śmiertelnością, zmianami osobowości, świadomości, mimiki, ruchu etc. Niestety
wszystkie te „dolegliwości” są następnie interpretowane przez psychiatrów jako
„symptomy choroby psychicznej”, co dla „pacjentów” oznacza zazwyczaj już na całe
życie zamknięcie w diabelskim kole stygmatyzacji.
Szczególnie po wyrokach Sądu Najwyższego Niemiec
(BGH - XII ZB 99/12 oraz XII ZB 130/12) tak psychiatrzy, jak i politycy wpadli nieco w
panikę. Apele psychiatrów o wprowadzenie przepisów pozwalających na „leczenie”
bez zgody zainteresowanego wydają się nie mieć końca.
Politycy szybko zareagowali,
próbując już w drugiej połowie listopada
niepostrzeżenie „przepchnąć” nowe ustawy, aby przychylić się do apelów
psychiatrów, wyrażając jednocześnie świadectwo braku woli dostosowania się do
zaleceń Trybunału Konstytucyjnego, który wyraźnie zaznaczył, że nie może być
podstaw prawnych do aplikowania ludziom środków tak drastycznie skracających
życie i definitywnie ujemnie wpływających na ich los. Na szczęście dzięki
aktywistom ruchu na rzecz zniesienia „przymusu leczenia psychiatrycznego” to
niemal tajnie zorganizowane oszustwo wypłynęło na światło dzienne i w ostatniej
chwili pojawiły się głosy krytyki opozycji (szczególnie partii lewicowej „Die
Linke”), co powstrzymało wyjątkowo szybko „interweniujących” ministrów
jurysdykcji landów przed wprowadzeniem nowych ustaw bez konsultacji z
kimkolwiek.
Dodajmy, że zmiany ustawowe w obrębie praw
podstawowych wymagają intensywnej dyskusji publicznej i zasadniczo trwają
latami. Dlaczego w przypadku „przymusowego leczenia neuroleptykami” próbuje się
obejść taką formalność, można się jedynie domyślać: z jednej strony pojawiło się
zagrożenie dla miliardowego rynku zbytu neuroleptyków, a z drugiej pojawia się
teraz pytanie - skoro do tej pory nie było podstaw prawnych do „przymusowego
leczenia neuroleptykami”, to kto ma w tej chwili odpowiedzieć za dziesiątki
tysięcy ofiar śmiertelnych w psychiatrii na przestrzeni minionych lat?
Ujawnienie tajności zastopowało
wprowadzenie ustawy
bez debaty publicznej, co
niestety niewiele zmieniło. Przedstawiciele partii CDU/CSU i FDP błyskawicznie
skonstruowali w dniu wczorajszym pseudo-publiczną dyskusję, na którą zaproszono
kilku pro-psychiatrycznie nastawionych „fachowców” celem „potwierdzenia”, że
przymus jest jednak „dla dobra pacjenta” niezbędny. Lista zaproszonych gości
pozwalała domniemać, jakie będą oceny tak obstawionej komisji i jasne było, że
posiedzenie odbywa się pro forma i jest jedynie kwestią formalną.
Już na wstępie potwierdził to przewodniczący
komisji, Siegfried Kauder z CDU/CSU, który bezpardonowo i jakby nigdy nic
ogłosił owo spotkanie „posiedzeniem tajnym” i zakazał fotografowania tudzież
nagrywania fonii i wizji. Nie pomogły protesty publiki, która w sporej części w
końcu opuściła lub musiała opuścić salę, dziennikarzom nie pomogły akredytacje,
ani powoływanie się do wolności prasy. Kto nie dostoswał się do nieoczekiwanego
zarządzenia pana przewodniczącego był przez cywilnych policjantów „zachęcany” do
opuszczenia sali, bądź – w razie podjęcia dyskusji - wyprowadzany z niej
siłą...
I tak niby w spokoju niby fachowcy ustosunkowali
się niby publicznie do problemu zakazu prawa do „przymusowego leczenia
neuroleptykami” i byli niemal zgodni co do tego, że ustawa powinna jak
najszybciej wejść w życie. Być może uda się to rządowi jeszcze w tym roku, choć
krążą pogłoski, że będzie to (technicznie) możliwe dopiero – a właściwie już - w
marcu 2013.
Nowa propozycja ustawy jest w swojej formie
istnym horrorem i umożliwia stosowanie „przymusowego leczenia neuroleptykami”
dosłownie na każdym obywatelu, u którego psychiatra stwierdzi „brak rozsądku”
(keine Einsicht). Taki „brak rozsądku” jest chętnie „przyklejany” wszystkim tym,
którzy nie zgadzają się z formami „leczenia psychiatrycznego” i upominają się o
swoje „leczone” tam dzieci lub swoich bliskich.
Wracają Sondergesetze (ustawy
specjalne),
które już raz doprowadziły do systematycznego
mordu, a świat wydaje się tego nie zauważać? Protesty aktywistów walczących o
prawa człowieka i jeszcze przed terminem wczorajszej komisji opublikowane ekspertyzy prawnicze, dokumentujące niezgodność proponowanych
ustaw z niemiecką konstytucją i nawołujące do rozsądku, etc. – wszystko to
wydaje się dla aliancji rządowo-farmaceutycznej jedynie balastem, z którym jakoś
trzeba sobie poradzić. Pro forma posiedzenie, pro forma ustawa, a w psychiatrii,
jak faszerowano neuroleptykami, tak faszeruje się nadal... Bo większość
„pacjentów” nawet nie wie, że od ponad roku nikt w Niemczech nie może ich do
„leczenia” zmuszać.
Wszystkim Polakom, mieszkającym na stałe
w Niemczech,
a chcącym zabezpieczyć się prawnie przed
ewentualnymi atakami przymusu psychiatrycznego wypada więc polecić specjalne „Upoważnienie Pacjenta – PatVerfue”, która daje taką ochronę.
Bliższych informacji na ten temat udziela w języku polskim IAAPA Sekcja Polska w
Domu Demokracji i Praw Człowieka w Berlinie.
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen